sobota, 21 kwietnia 2012

Nocne wstrzasy, zyciowe przelomy

Gdybym za dnia robił wszystko to co planuję nocami, byłbym już panem świata (grupa na Facebooku, do ktorej, jakem nocny marek, naleze)

W marcu zle sypialam. Wlasciwie caly miesiac. Jak zle sypiam znaczy, ze jestem czyms podekscytowana albo cos mnie meczy. Tym razem meczylo. Jak mnie cos dlugo meczy, znaczy cos trzeba zmienic. A jak cos zmienic, to znaczy trzeba zaczac dzialac. Takim sposobem wyslalam CV do Polskiego Radia, potem material probny, a od kwietnia jestem ich oficjalnym korespondentem w Chile. Stara milosc jednak nie rdzewieje i trzeba bylo ja ponownie wziac w ramiona, albo za rogi. Teraz nie sypiam z podekscytowania :) 

Mam juz za soba gleboka wode, co w przypadku Chile nazywa sie trzesienie ziemi. W nocy z 16 na 17 kwietnia nawiedzilo nas jedno o sile 6,3 w skali Richtera (6,7 wedlug agencji z USA, 6,5 wedlug polskich mediow).  Przyszlo, zatrzeslo i trzeba bylo slac. Kiedy C. dzwonil po rodzinie, dopytac sie czy wszystko ok, ja sprawdzalam w internecie najnowsze strzepki doniesiem,  kreslac na szybko depesze, katem oka ogladajac obrazki w tv, a katem ucha sluchajac co z ta rodzina. To chyba znaczy, ze dziennikarski duch powrocil na dobre.

Co ciekawe, to bylo wlasciwie moje pierwsze trzesienie w Chile. Ziemia rusza sie tu wlasciwie codziennie (choc Chilijczycy odczuwaja to srednio kilka razy na miesiac), odroznic trzeba jednak wstrzasy od trzesien. Chile, jako kraj w pelni polozony w strefie sejsmicznej (sic!), jest na te rewelacje wyjatkowo przygotowany, ma wiec niejako swoja skale. Gdzie 6,0 Richtera zrownaloby miasto z zmienia, w Chile przewroci troche rzeczy, moze popeka jakas sciane i nieco przestraszy. Grozna tsunami to inna sprawa, ewakuacja czy prewencyjna czy nie, to zawsze pewien dramat. Wracajac jednak do trzesien, do tej pory przez 2 lata udalo mi sie je omijac. A to bylam w Meksyku, a to na Kubie, a to w Polsce na swietach, a to jechalam samochodem (w ruchu sie nie czuje), i suma sumarum, doswiadczenie nazywne tu 'esencja bycia Chilijczykiem' mi umykalo. Przezylam sporo wstrzasow, gdzies do 5,0 w skali Richtera.  Jakkolwiek to zabrzmi, czlowiek sie do nich po prostu przyzwyczaja, a tych mniejszych w ogole czasem nie czuc, dowiadujemy sie z wiadomosci  po fakcie. Doszlo wiec do tego,  ze  ja tego 'prawdziwego' trzesienia ziemi bylam po prostu ciekawa. Jak to mowilam, Chilijczycy pukali sie w glowe. Ale szczerze przyznaje, ze pomimo ogromnego szacunku do sil natury i swiadomosci, ze to generalnie nie jest  nic przyjemnego (nie zycze najgorszemu wrogowi, mowia niektorzy), bylam w pewien sposob niepocieszona, ze ja jeszcze nie wiem co to jest. 

Kiedys o wtrzasach pisalam, ze to jest tak jakby ziemia tanczyla. O ile wstrzasy to walc, trzesienie przypomina bardziej techno. Zaczyna sie jednak delikatnie, od drzenia szkla i lekkiego kolysania. Zyrandol kiwa sie na boki, klucze w drzwiach obijaja sie o klamke. Potem nadchodzi kolysanie wieksze, az lzejsze rzeczy zaczynaja przewracac sie  na polkach,  meble jezdzic po podlodze, obrazy  przekrecajac na scianach, drzwi zamykac badz otwierac. No i oczywiscie grunt pod stopami jakis taki jest nagle niestabilny. 
Ja bylam wtedy w kuchni, trafilo na pozne nasze gotowanie, C. w lazience wskakiwal pod prysznic. Na poczatku myslalam, ze to kolejny wstrzas, wiec przeszlam pod jego drzwi mowiac  `heeeej, znowu mamy wstrzas', choc jakos tak dlugo juz to szklo drzalo, na co on wyskoczyl, zlapal mnie i zaciagnal w futryne wejsciowych drzwi. Zorientowalm sie, ze sprawa jest powazniejsza, bo regal z ksiazkami zaczal sie kolysac tak, ze ksiazki prawie juz zaczely wypadac, a wysoka lampa w rogu pokoju malo nie rozbila nam stolika. C. pobiegl podtrzymac telewizor (jego precious), ja wylaczylam gaz i chcialam isc  przytrzymac te lampe, skoro C. trzyma tv, ale mnie zawrocil pod drzwi. Patrzylam na to zyjace wlasnym zyciem mieszkanie wielkimi oczyma, i staralam sie utrzymac rownowage. Podejrzewam, ze usta mialam zlozone w ksztal bezglosnego wypowiadania 'wow'. Mieszkamy na 23. pietrze, wiec budynek sie po prostu kolysal na boki.. Po tych wszystkich historiach, sluchanych przez 2 lata, bylam chyba jednak psychicznie na to przygotowana, bo zamiast bac sie o to, ze zginiemy/zawali sie bydynek/wyskocze w panice przez okno/zemdleje/inne , bardziej obawialam sie o to, co sie moze przewrocic i zbic. Wiedzialam, ze chilijskie konstrukcje sa stabilne i ze to gora minuta, a potem bedzie juz spokojnie..  C. przezornie jednak upominal mnie, zebym stala w tych drzwiach, kiedy on zaczal szukac aparatu, zeby nagrac co sie dzieje. On szukal, ja mu krzyczalam gdzie jest, skoro nie pozwalal mi sie ruszac :P, i jak w koncu znalazl, to sie trzesienie zaczelo konczyc. Jakas sasiadka krzyknela w nieboglosy i nastala cisza. Zaczelismy ogladac mieszkanie sprawdzajac czy cos sie zbilo, strat bylo brak. Nauczeni doswiadczeniem wszelkie cenne rzeczy mielismy pozabezpieczane (szklo tasiemka, zeby nie spadlo, alkohol w specjalnie zamykanej szafce, wszelkie ciezkie rzeczy na nizszych polkach itd.). Przeoczylismy jedynie te lampe (juz ja przywiazalam do sciany). Tym razem nie stracilismy lacznosci ani swiatla (czesc Santago tak), wiec za kilka sekund zaczal dzwonic telefon. Mama C., siostra C. brat itd. Wszyscy pytali co ze mna i jak zareagowalam, na co C. odpowiadal, ze jestem chyba jedyna szczesliwa osoba w Chile i juz sle material do radia. 

Z tym szczesciem to moze troche przesada, ale rzeczywiscie nie spanikowalam i nie wywolalo to we mnie strachu przed kolejnymi trzesieniami. Zdaje sobie jednoczesnie sprawe, ze to wcale nie bylo tak silne. W lutym 2010 mieli 8,9 w skali Richtera. Dobrze jednak wiedziec jak to wyglada i znac swoja reakcje. Poza tym mialam swoj chrzest bojowy jako korepondent. Nie spalam dopoki nie puscili mojej wiadomosci.
Z tym snem wiec nadal roznie bywa, ale przynajmniej moja bezsennosc bywa ostatnio bardziej produktywna. Panem swiata byc nie chce, za to co lepsze nocne pomysly bede nadal wdrazac w dzienne zycie, co i wam polecam.

Dobranoc.

4 komentarze:

  1. Mam pytanie, jak C. brał prysznic i potem latał po mieszkaniu szukając apratu to ubrał się chociaż?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cos mi mowilo, ze akurat Ty sie o to zapytasz ;) Jeszcze byl w ubraniu, wiec nie bylo show :P Nasza kolezanka za to, w lutym 2010 miala mniej szczescia. Trzesienie przyszlo jak akurat miala chwile namietnosci z chlopakiem, i wybiegla na ulice calkiem nagusienka :)

      Usuń
  2. No i kolejne pytanie, co Ty tam gotowalas w nocy? Czy to nie jest przypadkiem lekka ściema?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obiad dla C. na nastepny dzien, bo czasem bierze z domu. Nic ciekawego do dodania:)

      Usuń