poniedziałek, 4 października 2010

Pura Energìa Puro Chile, czyli Bicentenario




Wczoraj pisalam o dlugim, wrzesniowym weekendzie,  kiedy Chilijczycy swietowali-grillowali 200 lecie niepodleglosci. Dzis o bardziej oficjalnych obchodach Bicentenario.

Rocznica jest okragla i szczytna, bo wtedy to po raz pierwszy Chile poczulo sie ma tyle silnie i niezaleznie, zeby powiedziec NIE Napoleonowi i nie dac sie Francuzom. Wystarczy, ze przez wieki zalezni byli od Hiszpanow (wlacznie z krawym podbiciem kontynentu), ktorzy i dzis probuja zmonopolizowac niektore sektory rynku (Chilijczycy nie palaja wiec do nich miloscia, latwo to zrozumiec).


Przez caly wrzesien kraj oblepiony byl flagami. Powinny wisiec w kazdym domu, co podobno sprawdza policja, wlepiajac kary tym, ktorzy sie wylamia (zarzadzenie rzadu). My flagi nie mielismy (wisi za to polska:),  C. choc kocha swoj kraj, oficjalnie nienawidzi nowego rzadu i jego decyzji, z Piñera na czele. Nie kreci go tez taka forma patriotyzmu na sile. Sytuacja z Piñera przypomina mi zreszta pokaczynskie wybory prezydenckie w Polsce- wszyscy go nienawidza, ale ktos na niego glosowal, ba- polowa spoleczenstwa. Fakt faktem, wprowadza rzady silnej reki, czego symbolem jest wielemowiaca ksywka wsrod Chilijczykow pirania. Mielismy w zeszlym tygodniu piekne przejezyczenie telewizyjnej prezenterki w wiadomosciach, zamiast Piñera powiedziala pirania..  zostala bohaterka narodowa:) Nieladnym gestem bylo tez zamkniecie placu przed Palacem Prezydenckim La Moneda, dotad dostepnym dla kazdego. Teraz musimy chodzic naokolo, omijajac barierki i rozstawionych  szeregowo Carabiñeros. Twierdza, pany!

A propos La Monedy i flag, 17 wrzesnia na rondzie przed Palacem od strony Alamedy, glownej ulicy w miescie, stanela wielka flaga. Na podstawie o wysokosci 61 metrow powiewa plachta 27mx18m (wieeeeeelka). Przechodze tamtedy codziennie, bo mieszkamy 10minut od La Monedy, ale jakos nie pstryknelam foty. Zdecydowanie ciekawsze rzeczy dzialy sie za to w nocy.


Przez 5 wieczorow na scianie Palacu od strony Alamedy wyswietalny byl pokaz laserow, swiatel i muzyki.  20 minutowy show opowiadal historie Chile, od podbicia przez Hiszpanow po dzis. Poszlismy z C. na pierwszy pokaz, naczekalismy sie godzine w dzikim tlumie, ale warto bylo. Niesamowite jak odpowiednie oswietlenie moze zmylic ludzkie oko. Ze sciany zaczely wychodzic twarze, kolumny sie krecily, w 10 sekund caly budynek okrecil zielony bluszcz, po scianie przeplynal statek.. itp itd. W tle slychac bylo muzyke przeplatana cytatami z Nerudy. Kropka nad i byl wileki napis VIVA CHILE i kilka cytatow z konstytucji, plus sztuczne ognie. I choc otwierajace pokaz przemowienie Piñery z miejsca zostalo wygwizdane, w trakcie pokazu i po slychac bylo tylko brawa i okrzyki, ze rewelacja. Wydali na show mnostwo kasy, ale takich braw nie uslyszy pan prezydent predko..bo pewnie sobie owe przypisal.




Wrzucam kilka fot, a na koniec link do materialu, jaki wyemitowaly chilijskie wiadomosci:

poczatek












 

Link do video, telewizja nazywa sie swoja droga tvn , ale odwrotnie niz u nas jest panstwowa:)

1 komentarz:

  1. nie poprawiam literowek, bo jak edytuje tego posta jakkolwiek rozjezdza mi sie wszystko, jakbym naklikala milion spacji. To pewnie cenzura rzadowa heheh Jest jak jest, wybaczyc:)

    OdpowiedzUsuń