niedziela, 21 sierpnia 2011

Biale UFO w Santiago

Szybki raport a propos wydarzenia tygodnia:

W czwartek w Santiago spadl snieg. Wielkie platy przykryly drzewa, krzaki i ramiona Chilijczykow, choc nie na dlugo, bo padala tez mzawka. Z zaciekawieniem i rozczuleniem oserwowalam reakcje ludzi, bo bylo tak jakby ladowalo wlasnie UFO.  Ostani raz w stolicy jako taki snieg spadl kilka lat temu, wspominaja go do dzis. Powazniejszy snieg widzieli w siedemdziesiatym ktoryms. Owiany jest legenda.

Kiedy przybylo biale UFO bylam na 17 pietrze wielkiego wiezowca. Zycie w biurze zamarlo, wszyscy stali przy oknie z otwartymi buziami, nieruchomo, zaczarowani. Po chwili  przychodzilo ockniecie i pstrykanie zdjec, a potem znowu gapienie sie. A ja niczym swiety mikolaj dzieciakom siedzacym wokol przy kominku, opowiadalam historie jak to mamy czasem w Polsce snieg po kolana, - 20 i drzewa caaaaale biale. (Nie przepuscilam tez okazji, zeby zniszczyc stereotyp wiecznej zimy, zaznaczajac, ze to tylko w jednej porze roku). Na zimno sie krzywili, na snieg usmiechali zazdrosnie. 

Wychodzac z budynku, pomimo zimna okrutnego, napotkalam na dole dziesiatki osob, ktore z tym samym zaczarowanym wyrazem twarzy patrzyly w niebo, zamiast kurzyc papierosa. Z samochodow wystawaly glowy, z autobusowych okien komorki pstrykajace zdjecia. Ogolne poruszenie. Warto tez  moze zaznaczyc, ze mamy teraz w dzien ok. 20º (w nocy i rano jakies brrrr 6) i ladne slonce. Bialy puch zaatakowal znienacka. Moj C. na wiesci, ze w dzielnicy Providencia padaja wielkie platy (tam bylam ja) ruszyl w godzinna droge z centrum, zeby zobaczyc nie tylko zdjecia, ale na wlasne oczy:)

Choc snieg zniknal po kilku godzinach, temat pozostal zywy jeszcze przez kilka dni. W sklepie, autobusie, odwiedzajac znajomych, rozmowy zaczynaly sie od: 'widzialas??' Bylo troche tak jak z rekacja na deszcz, o ktorej kiedys wspominalalam ( http://trentoonline.blogspot.com/2011/07/santiago-po-deszczu.html ), tyle ze tu dochodzi czynnik UFO, oprocz radosci i pedzenia do okien, jest to nieruchome zapatrzenie... Mi w pamieci zostana dwa obrazki: balwana ulepionego z garstek sniegu z trawnika, i palem opruszonych na bialo. Cos tu rzeczywiscie nie gra, przychodzi na mysl. Choc ja czulam sie jak w domu:)











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz