czwartek, 9 września 2010

Meksyk od kuchni


To bedzie smaczny post:) Slow kilka o meksykanskich specjalach, bo wspomniec warto. Niektorzy z Was dobrze wiedza, ze dosc czesto odwiedzalam w Warszawie Mexicane, lubie jesc ostro, pikantnie i od zawsze przepadalam za torillami, quesadilla i wszelkiego rodzaju zawijancami. Ale przyznac musze, ze jesc codziennie tego wszystkiego chyba bym nie dala rady. Jest pysznie, jest smacznie, ale jest ciezko i duzo.  Do tego tak pikantnie, ze naprawde czesto (zbyt czesto) przestaje sie czuc smak potrawy. Tolerancje na chilli i inne papryki mialam jednak wyrobiona, wiec bylam w stanie zywic sie bez wybrzydzania przez caly pobyt. Ale  z  chilli jedza wszystko, nawet owoce. Czesto spotyka sie na straganach arbuzy, mango, kiwi i guayabe pokrojone w kawalki,  w plastikowych duzych kubkach, obowiazkowo posypane chilli. W okolicach Morelii specjalem jest potrawa przyrzadzona z owocow (glownie mango i arbuz), z surowa cebula (cis!!), w sosie cytrynowo-pomaranczowym, posypana chilli oczywiscie i bialym serem. Ta cebula to bylo dla mnie juz za duzo, ale ogolnie smak byl dosc ciekawy.


















A propos ciekawych polaczen jadlam tez quesadille w sosie mole (potrawan azywa sie zdaje sie mole poblano). Quesadilla byla z kurczakiem, a salsa zrobiona z czekolady, chili i przypraw korzennych. Pycha, na przemian slodzi, na przemian parzy. Salsa guacamole smakuje mniej wiecej tak samo jak w restauracjach poza Meksykiem, ale meksykanskie nachos maja sie nijak do tych serwowanych tam na przystawke czy tez chipsow z torebki (ktore swoja droga pomimo wszysto tez uwielbiam:) Podobnie jest z podstawa podstaw w tamtejszej kuchni - tortilla. Wypiekana z maki kukurydzianej smakuje zupelnie inaczej, specyficznie, ale po przestawieniu sie ciezko wrocic do tej znanej z torebki jako ´wrap´. Do tortilli wsadzic mozna wszystko - ser, kurczaka, kaktus, pieczarki, dynie, ryz, ziemniaki z miesem itp itc., a potem zawinac albo zlozyc albo usmazyc albo zapiec albo polac sosem albo jeszcze inaczej. W zaleznosci co z nia zrobimy bedzie sie nazywac burito, fajitas, quesadilla, enchilliada, gorditas, tostadas.. Ale co ciekawe tortilla zwinieta jak nalesnik w jednym regionie bedzie enchilliada, a w innym dostaniemy na talerzu zapiekana z dodatkami na wierzchu (jaktostadas w innym regionie). Generalnie ciezko byc na 100% pewnym co sie zamowilo, ale na pewno bedzie to cos tlustego, duzego i z tortilla :) Mozna ja tez jesc solo jako dodatek do czegos, p. zupy, rwac, maczac w sosach, czesto sluzy tez za lyzke:) Raczej je sie tam wszystko palcami.

Smaczne jedzenie mozna kupic na ulicy, tyle ze trzeba wiedziec, gdzie kupowac. Jak nie bylo  nikogo zaufanego kogo mozna spytac, kierowalam sie prosta zasada : im wiecej ludzi (zwlaszcza tubylcow) w kolejce, tym lepsze jedzenie. Jedna z najlepszych rzeczy jakie jadlam byla zielona torilla (uzywaja jakiejs specjalnej maki) z serem zoltym.  Innym razem z pieczarkami i kurczakiem. Pycha!






























kaktus, podsmazany i dodawany do torilli



























I wszystko pieknie, tylko wyobrazcie sobie jesc caly czas ogromne porcje na bazie maki, kukurydzy, fasoli, sera, miesa. Ja sie czulam dosc ciezko, zwlaszcza, ze oni jesc tak ciezko zaczynaja juz od sniadania.  ¨Na miescie´ jedza np. wielka bulke z kurczakiem w cieplym sosie pomidorowym. Nie powiem, o 10.00 rano zdawalo mi sie, ze jem obiad:) Jak mialam okazje jesc sniadanie w meksykanskim domu zaserwowano jajecznice/omlet podduszony na koncu w sosie pomidorowym, polany sosem z fasoli i oczywiscie podany z tortilla. Znowu jakby obiad. Dlatego po 2 tygodniach postanowilysmy z Christel kupic sobie na sniadanie po prostu jogurt i bulke, co sie skonczylo fatalnie, kanapka z supermarektu przytrula mnie na 2 dni... Pisalam o tym iles postow wtecz.  Zapomnijmy!

sniadanie!!










 







Ciekawostka moze byc fakt, ze mamy podobne rzeczy w naszych kuchniach. Np. pod inna nazwa, ale tym samym w gruncie rzeczy smakiem znalezc mozna w Meksyku kapusniak. Dodaja do niego fasole i robia na ostro, ale to wciaz ta sama zupa. Bardzo byli zdziwieni (Meksykanie), ze znam i jadam i w ogole. Podobnie gorditas sprzedawane na ulicy, oni to nazywaja grubsza tortilla, nieco slodkawa, ale tak naprawde to sa nasze racuchy. Podobienstw jest jeszcze kilka; sporo tez mamy identycznych wyrazow w jezyku, idiomow.  Jako narody tez mamy sporo wspolnych cech. Ale to temat rzeka na oddzielnego posta. Reasumujac kuchnie - dobra, wyrazista, pikantna, ale ciezko utrzymac linie do bikini:)

kapusniak:)
















quesadilla wedlug rejonu Guanajuato
















Na koniec latwy przepis na salse guacuamole:
2 dojrzałe awokado, obrane
2 łyżki soku z cytryny lub limonki
1 mały ząbek czosnku, drobno posiekany i posypany solą
2 łyżki drobno pokrojonej cebuli
1 - 2 łyżeczki pikantnego sosu tobasco
chipsy z tortilli lub kukurydziane nachos

Przygotowanie:
Rozgnieć widelcem awokado z sokiem z cytryny i czosnkiem. Dodac resztę składników i wymieszac. Doprawic do smaku i podawac z chipsami nachos lub tortillą.
*Mozna tez dodac pokrojonego w kosteczke pomidora.

Smacznego:)















































 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz