To moja pierwsza Wielkanoc poza rodzinnym domem. Ba, na drugim koncu swiata. Wyslalam juz rodzinie ckliwego maila, wyglada na to, ze podzielimy sie w tym roku jajkiem przez Skypa. Powiedziane zartem czy powazniej, C. na pomysl wspolnego jedzenia jajka (i to nie czekoladowego) zareagowal mina entuzjazmu pomieszanego z niezrozumieniem. Powinniscie tez zobaczyc jak smial sie ze Smigusa Dyngusa, myslac, ze zartuje z tym oblewaniem sie woda, zwlaszcza nieznajomych. Zbulwersowala go za to wizja oblewania staruszek, kierowcow, przechodniow pod oknem i zmasowanego ataku wiadrowego na biedne dziewcze idace do kosciola czy po prostu idace. Mnie moi kochani bracia corocznie wrzucali z samego rana do wanny wody. Udalo mi sie wypriosic, zeby byla choc ciepla. Ot, nasze barwne (i brutalne) tradycje. Jak wiec Wielkanoc wyglada w Chile? Google niewiele powie, wiec slow kilka od Trento.
Zaczne od podobienstw. Chile to kraj katolicki, wiec podobnie jak w Polsce mamy wlasnie Wielki Tydzien (Semana Santa). W telewizji filmy o Jezusie, zmartwychwstaniu, gadajace glowy ksiezy i oredzia, w piatek wielka msza w katedrze glownej (slyszelismy ja przez otwarte okno) i droga krzyzowa przez miasto. Wielka msza jest tez na wzgorzu San Cristobal, gdzie stoi wielki posag Maryi Dziewicy (transmisja w tv). Zamkniete sa sklepy, piatek jest wolny od pracy (wlasciwie wiekszosc Chilijczykow ma juz wolne od czwartkowego popoludnia), w niedziele nastepuje wielka kulminacja, czyli rodzinny obiad i msza rezurekcyjna. Tu zaczynaja sie roznice.
Wielkanoc ma tu oczywiscie swoja aure religijna (jak wyzej), ale nie jest to czas tak 'refleksyjny' jak w Polsce. Ludzie zdaja sie przede wszystkim cieszyc dlugim weekendem (duza czesc z nich korzysta w 4 dni wolnego i wyjezdza na krotkie wakacje), ida do kosciola, spotykaja sie z rodzina, ale nie jest tak, ze gna sie z drugiego konca kraju po to, zeby podzielic sie jajkiem. Spotykaja sie w tym gronie co co tydzien (niedzielne obiady, pamietacie). Nie jest wiec to hiper szczegolny czas na manifestowanie rodzinnych wiezi, jako ze rodzina trzyma sie blisko na co dzien. Obiad tez nie jest celebrowany bardziej niz zwykle, nie ma swieconki i baranka, tyle ze w Wielki Piatek musi byc ryba (post miesny jak w Polsce,) choc bez postu scislego vel glodowki caly dzien (nie w Ameryce Lacinskiej hehe). W ekstremalnych przypadkach, czyli rodzinach nalezacych do Opus Dei i najbogatszych sfer, zdarzaja sie wielkoczwartkowe spotkania, by podzielic sie chlebem i winem. No ale zostawmy Opus Dei.
Na moje postrzeganie chilijskiej Wielkanocy moze miec wplyw fakt, ze wiekszosc naszych znajomych nie jest jakos przesadnie praktykujaca, wlacznie z C.,, czesto wrecz niewierzaca, choc rodzina C. zachowuje tradycje, szczegolnie jego mama. Faktem jest jednak, ze podczas Semana Santa puby sa otwarte, i pelne. Mlodzi ludzie wyskakuja na piwo, ida na disco blysko, nie ma ogolnonarodowej zadumy. Jest relaks. Nikt ich za to nie potepia i nie straszy pieklem. Generalnie ludzie traktuja tu instytucje kosciola mniej powaznie niz w Polacy. I mniej powaznie niz wczesniej, a to za sprawa wydarzen politycznych. Otoz po tym jak podczas rezimu Pinocheta Kosciol nie zrobil NIC, nie zareagowal i nie probowal walczyc z przyzwoleniem na zabijanie, torturowanie i zastraszanie, ludzie patrza na niego z przymruzeniem oka. Generalnie, bo jak w kazdym narodzie, znajda sie i fanatycy i ateisci. Sama wysluchalam kilkakrotnie zali na Jana Pawla II, ktory przybyl z pielgrzymka do Chile w 87r., podczas rzadow Pinocheta. Chilijczycy wierzyli, ze jako glowa Kosciola publicznie sprzeciwi sie rezimowi i da ludziom nadzieje. Im bardziej papiez byl z tego slynny (chocby to co zrobil w Polsce w '84r.) , tym wieksze rozczarowanie przezyli, kiedy podobnoz nie powiedzial nic. Choc generalnie JPII kojarzy sie po tej stronie swiata pozytywnie. (Pierwsze skojarzenie na slowo 'Polska' i 'Polka').
Poki co wychodzi na to, ze Wielkanoc w Chile przechodzi bez echa, ale to nie do konca prawda. Maja pewne tradycje. Swieta i tu kojarza sie z jajkiem, tyle ze czekoladowym. Rodzice chowaja je przed dziecmi w niedzielny poranek. Chodzo oczywiscie o to, zeby je znalezc i zjesc. W przedszkolu maluje sie czasem pisanki, ale w domach raczej sie tego nie praktykuje. Na pewno nie maja narodowych konkursow w tej dziedzinie :) Po tej stronie swiata Wielkanoc kojarzy sie z czekolada i juz.
Ciekawa jest natomiast niedzielna tradycja festiwalu La Tirana, najhuczniejsza kulminacja Wielkiego Tygodnia. Oprocz koncertow i ogolnej fiesty (choc zespoly sa 'katolickie', zaden heavy metal:), tanczona jest uroczyscie La Diablada, specjalny taniec pochodzacy z polnocy kraju. Sa kolorowe stroje, maski, jest diabel i jest dziewica. Kryje sie za tym legenda o tym jak to diabel kusil dziewice, ale ta nie ulegla i nie poszla z nim na uklad. Tym sposobem wygrala, a w razie wygranej diabel obiecal, ze bedzie dla niej tanczyc do konca swiata. Tanczy tak:
Festiwal Tirana:
Podobna tradycje maja w Peru i Boliwi. I to wlasciwie tyle z tutejszych celebracji. Relaks, owoce morza i dlugi weekend. Dla wtajemniczonych wyprawa do kosciola. Wyspa Wielkanocna, nalezaca do Chile, to jak pewnie wiekszosc z Was wie tylko nazwa na czesc daty odkrycia. Sa do tego dosc wkurzeni, ze w ogole zostali odkryci.
Ameryka Lacinska ogolnie nie szaleje jakos z tradycjami wielkanocnymi. (Jak pamietacie z bozonarodzeniowymi tez nie za bardzo). Wzrasta ino kontynentalny poziom zakupu czekolady. (Strona ambasady Polski w Argentynie informuje: W ciągu tych kilku dni przeciętny Argentyńczyk wydaje, statystycznie rzecz biorąc, 11% swoich rocznych wydatków przeznaczonych na zakup wyrobów czekoladowych i na 'alfajores', lokalnych słodkości przypominających markizy). W Brazylii tradycyjnym przysmakiem świątecznym jest pacoca z kruszonymi orzechami. Czytalam tez, ze symbolem świąt jest kwitnący w tym okresie kwiat Macela, który Brazylijczycy przynoszą do kościoła w Niedziele Palmowa. Moj zaprzyjazniony Brazylijczyk prostuje jednak, ze tylko na poludniu. W Peru i Boliwii to La Diablada i chowane czekoladowe jajka.
Wiecej wielkanocnych tradycji w roznych zakatkach swiata (m.in. w Meksyku, Australii i Hiszpanii), znajdziecie w tych artykulach:
Choc jak z przykladem Brazylii, nie recze, ze wszystko co tam pisza to prawda.
Na koniec Kochani, zycze Wam dobrych dni swiatecznych, ktore nie mina za szybko. Relaksu, spokoju i pozywnych mysli, tym, ktorzy jednak beda refleksyjni :) Bozonarodzeniowe zyczenia zloze juz osobiscie. Tymczasem zamierzam wprowadzic do Chile lany poniedzialek:)
Wesolych Swiat.
Na koniec Kochani, zycze Wam dobrych dni swiatecznych, ktore nie mina za szybko. Relaksu, spokoju i pozywnych mysli, tym, ktorzy jednak beda refleksyjni :) Bozonarodzeniowe zyczenia zloze juz osobiscie. Tymczasem zamierzam wprowadzic do Chile lany poniedzialek:)
Wesolych Swiat.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz