poniedziałek, 30 maja 2011

Emfaza: Cumbia

Tym razem bedzie troche gadania, ale wiecej grania. Mam w zbiorach nowe chilijskie nabytki plytowe, zaliczona obecnosc na kilku koncertach i duzo checi do podzielena sie z Wami linkami. Jakos to trzebaby ogarnac i pogrupowac.  Zaczynam wiec, a haslo kluczowe na dzis: cumbia.

Po nitce do klebka, mowi regula, ale ja zaczne od klebka. Niniejszym przedstawiam zespol Juana Fe. 



Ci, ktorzy maja ze mna kontakt facebookowy, moga kojarzyc to i owo, gdyz od jakiegos czasu linkuje ich i zachwalam. To ciekawa mieszanka rytmow latynoamerykanskich, salsy, cumbii, jamajskiego ska i rumby. Chilijczycy naleza do czolowski stosunkowo nowego sub gatunku zwanego La Nueva Cumbia Chilena (nowej cumbii chilijskiej), ktory rozwinal sie w Chile wraz z nadejsciem roku 2000. 
W skrocie: na warsztat brana jest klasyczna cumbia, a nastepnie mieszana z gatunkami, ktore padly powyzej plus reggae, bolero, hip hop czy afrolatino. Charakterystyczny jest rowniez charakter tekstow, mocno zakorzenionych w realiach miasta i 'normalnego' mieszkanca danej dzielnicy.  Komentuja problemy polityczne, socjalne, spiewaja o kapitalizmie i zwyklych obawach i lekach, co swietnie pokazuje jeden z moich ulubionych utworow JF 'Yankee Man'. Ostrzegaja tam miedzy innymi, zeby nie spuszczac z oka Amerykanow, ktorzy przyjezdzaja do miasta w nowych garniturach, krawatach i drogich samochodach. Przybywaja niby z dobrymi intencjami, mowia o demokracji, ale tak naprawde sa tu po to, zeby zrobic z nas jeszcze wiekszych biedakow. Tak a propos Obamy w Polsce:



*Cuidado con el yankee man que va de traje nuevo y corbata
que se pasea por las ciudades con carro nuevo y guarda plata
buscan riqueza por el planeta fabricando mentiras
dejan heridas que nunca cierran balas y fechorías 

póngale ojo tenga cuidao, póngale ojo tenga mucho cuidao 

vienen con buenas intenciones hablar de democracia con balas y cañones vienen con buenas intenciones a firmar el tratado para hacernos mas pobres*

Zanim jednak kolejne linki, slow kilka o nitce.
CUMBIA powstala... no wlasnie,  muzykolodzy spieraja sie gdzie, ale najczesciej podaja XVIII w. i karaibskie wybrzeze Kolumbii. Wlasnie tam intensywnie przenikaly sie elementy inidanskie, afrykanskie i kreolskie. Tradycyjna  cumbia jest gatunkiem czysto instrumentalnym, w metrum 2/4. Kluczowym instrumentem jest flet zwany gaitai i flet poprzeczny caña de millo. Afrykanskie wplywy przyniosly gatunkowi bogata sekcje perkusyjna: marakasy i tambory, od duzych dwumembranowych, przez srednie allegre i male, zwane llamador. Z czasem dodano wokal i akordeon. Tak oto cumbia urosla do drugiego, obok vellnato, czolowego gatunku Kolumbii. W miescie El Banco co roku (od 1976 r. ) odbywa sie jej festiwal, jest tez rytmem przewodnim festiwalu w Barranquilli. 
W latach '50 ubieglego wieku cumbia weszla do kanonu muzyki popularnej, zainteresowaly sie nia tez inne panstwa: Chile, Peru, Wenezuela, Ekwador, Meksyk.. Kazdy kraj zaadaptowal gatunek, nadajac mu wlasny styl.
Z ciekawostek, na poczatku lat '90 cumbia zanotowala dalsza popularyzacje. Album kolumbijskiej artystki Totó la Mariposa wydala wytwornia Petera Gabriela (Real World). 
 


Postawmy teraz stope na chilijskiej scenie muzycznej. Cumbia znalazla tam swoje stale miejsce,  obok salsy, rumby czy w tej chwili krolujacego reggaetonu. Klasyczna jej wersje chilijska wciaz uslyszec mozna na weselach, folklorystycznych festiwalach czy podczas obchodow Nowego Roku.  Zwykle sa to wieloosobowe bandy, jak np. Pachuco y La Cubanacan (popularni w latach 80/90). Do dzis wiernych fanow ma Tommy Rey:






Mlodzi muzycy tez doceniaja gatunek, choc dodaja swoje trzy grosze. Tak powstala wlasnie Nueva Cumba Chilena zwana takze Nueva Cumbia Rock Chilena, o ktorej wspominalam na poczatku. W tej wersji mozna ja uslyszec na dyskotekach, jesli nie jest sie oczywiscie na jednej z wyraznie sprofilowanych na rock czy elektro czy salse itd. Jesli nie, wczesniej czy pozniej poleci np. Chico Trujillo z tym kawalkiem:




W tym miesiacu mialam okazje widziec na zywo grupe Orquestra Tocornal. Kilkunastoosobowy zespol muzykow laczy na scenie cumbe z bolero, salsa i rumba. To bomba energetyczna, w duzej mierze rowniez za sprawa charyzmatycznego wokalisty. Choc to twor z gatunku fusion, koncert pokazal, ze cumbia jest jednak zakorzeniona i w mlodych Chilijczykach, ktorzy reagowali niezwkle entuzjatycznie na kazdy jej mocniejszy przejaw. Calkiem udana byla tez kooperacja z publicznoscia dzieki wplataniu w teksty piosenek hasel typu : No a Hydroaysen! (projekt rzadu zwiazany z pozyskiwaniem energii, ktory przyniesie dewastacje czesci terenow w Patagonii).



I jeden z moich ulubionych utworow ever, Dos Gardenias, choc ich wersja jest ino w porzadku:




Cumbia to nie tylko muzyka, ale tez styl tanca. Choc, jesli chodzi o Chile duza wieksza role, jako taniec narodowy, ogrywa w kraju cueca. O niej jednak bedzie oddzielny post, bo to ciekawe i nieco smieszne zjawisko.

Powiem szczerze, ze za cumbia nie przepadam tak jak za salsa. Przynajmniej nie za ta klasyczna. Choc to co robi chocby wspomniane Juana Fe, fuzje i wariacje z innymi gatunkami, juz mi gra. Dlatego wybiore sie chetnie w weekend na Festiwal Nowej Cumbii, zobaczyc co nowego wymyslili sasiedzi z dzielnicy. Na festiwalu zagra tez Juana Fe:)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz