wtorek, 17 sierpnia 2010

Awaria..

Jak czesc z Was wie, kilka dni temu laptop, ktorego uzywalam padl i nie chce sie wlaczyc. Wielkiego lamentu nie ma, bo to stary komputer Claudia (moj osobisty zostal w Polsce), nie mialam tam wiec (jeszcze) tysiaca rzeczy. Moje tysiac rzeczy zgralam na plyty przed wyjazdem. Laptop psuje sie regularnie co kilka miesiecy, wiec wlasciwie nie chcielismy juz go naprawiac, ale chyba musimy sie nim zajac. Przynajmniej odzyskac dane z dysku.

Okazalo sie, ze jakims magicznym sposobem nie nagrala mi sie czesc zdjec z Mesyku. Brakuje Guanajuato, St Luis Potosi(aaaa moje zdjecia z mariachis!!!) i Zacatecas.
Z kopia Kuby i inych podrozy wszystko gra. Meksyk jest wybrakowany. Na starym laptopie na bank bylo wszystko! Wiec jeszcze nie placze, jest szansa na odzyskanie.

Ale narazie maly przestoj w dokonczeniu meksykanskich opowiesci. Mam nadzieje odezwac sie niedlugo! Trzymajcie kciuki..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz